N A P R Z E C I W
wystawy
artyści
Maciej Sarna:
Linearna, filmowa narracja służy mi do łapania wielu rzeczy naraz, do wyrażania CAŁOŚĆI.
Mam potrzebę całościowych realizacji - pomysł, obraz i dźwięk - wszystko zrobione samodzielnie,
chociaż także czasami współpracuję z różnymi ludźmi. Historie przeze mnie opowiadane są proste i właśnie
w takich historiach staram się wymuszać koncentrację, nasycenie. Bardzo ważna dla mnie jest sama narracja -
narracja strukturyzująca film/życie - ogólnie mówiąc - świat. Fraza jako sposób istnienia.
Pomysły na same filmy są na początku najczęściej czysto intuicyjne, potem w procesie realizacji,
myśląc nad konkretnymi rozwiązaniami dochodzę do jakiejś znaczeniowej struktury. Dużą rolę w procesie
powstawania moich filmów odgrywa to co spotykam podczas ich realizacji - sytuacje, piosenki, przedmioty -
często znaleziony kawałek dźwięku zmienia zaczęty już film i popycha w zupełnie innym kierunku, lub dodany do
gotowego już filmu nadaje mu nowe warstwy znaczeniowe. I to spotkanie ze światem, z przypadkiem, który obrabiam,
interpretuję, umieszczam w innym kontekście jest dla mnie najciekawsze.
Maciej Sarna:
Dźwięk, obraz, ruch - to dla mnie jedność, ale zarazem warstwy mogące się wzajemnie komentować,
uzupełniać czy pozostawać w konflikcie. Czasami do filmów dodaję dźwięk skojarzony intuicyjnie,
jakby przypadkowy i okazuje się on pasować, wchodzić w ciekawe interakcje z obrazem. Czasami robię
obraz pod dźwięk, ale zawsze jest to proces wzajemnej wymiany. Myślę że podział muzyka/plastyka nie
istnieje, że te pozornie oddzielne dziedziny współistnieją w narracji jaka ciągle i ciągle trwa w świecie,
tworząc frazy, rytmy, melodie, historie.
Mikolaj Polinski: Zajmujesz się również psychologią... jestem ciekawy na ile to
doświadczenie ma wpływ na realizację filmu?
Maciej Sarna: Nie mam pojęcia! Na pewno studia psychologiczne to obszar dość
wszechstronnej refleksji nad człowiekiem, więc po prostu mogą być wzbogacające - dostarczać
wielu sposobów widzenia, pomysłów, metafor. W konstruowaniu filmu pomaga mi wiedza o ludzkiej
uwadze czy pamięci, a bardziej niż sama wiedza pomaga chyba po prostu wyczulenie i "techniczne"
myślenie o odbiorze filmu przez innych.
2008 © NAPRZECIW